http://gims.edu.pl

:: Niewdzięczne dziecko
Artykuł dodany przez: beatka (2009-05-22 17:26:50)

<p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"><b style="mso-bidi-font-weight: normal">Niewdzięczne dziecko</b></p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"><p> </p></p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">W Zagórkach znajduje się ogromny głaz narzutowy, który został wpisany do rejestru pomników<span style="mso-spacerun: yes">  </span>przyrody. Takie kamienie kochają<span style="mso-spacerun: yes">  </span>łowcy bajek. Wystarczy w słoneczny dzień przysiąść<span style="mso-spacerun: yes">  </span>w pobliżu niezwykłego kamienia , a bajki wymykają się spod niego, jedna za drugą <span style="mso-spacerun: yes"> </span>z nadzieją, że je<span style="mso-spacerun: yes">  </span>ktoś ze sobą zabierze i zaniesie do dzieci. Poklepałam kamień<span style="mso-spacerun: yes">  </span>po głowie </p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">i zapytałam:</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- No, przyjacielu, co tam chowasz dla mnie pod ziemią? &#8230; <span style="mso-spacerun: yes"> </span></p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Deszcz tego dnia nie padał, a ja nagle poczułam na dłoni <span style="mso-spacerun: yes"> </span>kroplę wody. To kamień uronił na moją dłoń łzę. Patrzyłam na łzę zaciekawiona , a wtedy przybiegła do mnie bardzo smutna<span style="mso-spacerun: yes">  </span>baśń.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">W Zbyszewie, blisko drogi mieszkał marynarz, który<span style="mso-spacerun: yes">  </span>co roku wiosną wędrował do Gdańska, mustrował się na statek i ruszał w świat, szukając szczęścia . Wracał do domu późną jesienią, gdy deszcze i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>wichry<span style="mso-spacerun: yes">  </span>szalały na południowym wybrzeżu Bałtyku. Marynarz był człowiekiem niecierpliwym i w jednym miejscu usiedzieć nie potrafił. Ledwo zima<span style="mso-spacerun: yes">  </span>odchodziła za morze, już pakował wielki , biały żeglarski worek i ruszał na morze. Mijały<span style="mso-spacerun: yes">  </span>zimy, za zimami&#8230; Marynarz widział, że dawnym kolegom zmienia się życie,<span style="mso-spacerun: yes">  </span>żenią się, przychodzą <span style="mso-spacerun: yes"> </span>im na świat dzieci, a on nadal samotny jak palec. Postanowił <span style="mso-spacerun: yes"> </span>zmienić ten stan rzeczy i poszukać, gdzieś w<span style="mso-spacerun: yes">  </span>dalekim świecie żony.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Szukał jej w Szwecji, szukał w Danii, we Francji<span style="mso-spacerun: yes">  </span>i zamorskich krajach, ale wymarzonej kobiety z żadnego rejsu nie przywiózł. Czas przyprószył<span style="mso-spacerun: yes">  </span>mu włosy siwizną, posmutniał marynarz. Przywoził z dalekich<span style="mso-spacerun: yes">  </span>krajów kolorowe cukierki dzieciom sąsiadów , a na pocieszające<span style="mso-spacerun: yes">  </span>słowa &#8222;i ty będziesz miał swoją rodzinę&#8221; tylko<span style="mso-spacerun: yes">  </span>kiwał głową.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Ale wszystko się zmieniło pewnej niedzieli, gdy na mszy w kuleszewskim kościele<span style="mso-spacerun: yes">  </span>zobaczył skromnie odzianą<span style="mso-spacerun: yes">  </span>kobietę, która<span style="mso-spacerun: yes">  </span>żarliwie modliła się , a<span style="mso-spacerun: yes">  </span>w jej<span style="mso-spacerun: yes">  </span>oczach był wielki smutek.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Marynarz nie mógł oczu oderwać od jej smutnej twarzy. Zauważył jego zaaferowanie <span style="mso-spacerun: yes"> </span>ksiądz i po skończonej mszy zaprosił<span style="mso-spacerun: yes">  </span>swojego parafianina na<span style="mso-spacerun: yes">  </span>plebanię.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Widzę synu, że<span style="mso-spacerun: yes">  </span>smutna Kamila<span style="mso-spacerun: yes">  </span>bardzo cię zainteresowała&#8230;- zaczął rozmowę ksiądz.- To bardzo<span style="mso-spacerun: yes">  </span>spokojna, pracowita kobieta. Przez wiele lat opiekowała się śmiertelnie chorym mężem, zapominając o sobie.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Pan Bóg uwolnił go od cierpień<span style="mso-spacerun: yes">  </span>i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>dał tej kobiecie nareszcie odpocząć. Idź do niej, może to jest kobieta dla ciebie przeznaczona!?</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Nigdy tej kobiety nie widziałem&#8230;.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Nie widziałeś synu, bo ona<span style="mso-spacerun: yes">  </span>w zamknięciu siedziała, męża doglądając&#8230; Mąż zmarł w czasie żniw, gdy ty na morzu byłeś, więc i o tym nic nie słyszałeś. Kamila to nie podlotek, ale rozważna niewiasta, której nie dane było szczęśliwe życie. Ona tak samo samotna, jak i ty. Idź, porozmawiaj z nią&#8230;. Zawsze to raźniej<span style="mso-spacerun: yes">  </span>we dwoje&#8230;.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Poklepał ksiądz marynarza po ramieniu i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>odprowadził go do drzwi. Następnej niedzieli czekał przed kościołem, a kiedy smutna Kamila<span style="mso-spacerun: yes">   </span>stanęła przed<span style="mso-spacerun: yes">  </span>nim, zatrzymał ją<span style="mso-spacerun: yes">  </span>i rzekł:</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Wiele wycierpiałaś w swoim życiu córko, ale teraz<span style="mso-spacerun: yes">  </span>może się twój los odmieni&#8230; Mieszka<span style="mso-spacerun: yes">  </span>w Zbyszewie<span style="mso-spacerun: yes">  </span>marynarz, który<span style="mso-spacerun: yes">  </span>samotny, jak ty.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Trzeba ,żebyś córko<span style="mso-spacerun: yes">  </span>na obiad go zaprosiła, bo dawno domowego obiadu nie jadł&#8230;</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Dobrze, ojcze&#8230;- cichym głosem wyszeptała kobieta -.. na obiad&#8230;</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Kiedy<span style="mso-spacerun: yes">  </span>do kościoła przyszedł marynarz , ksiądz wziął go pod ramię i ku Kamili podszedł.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Obiecałaś wilka morskiego obiadem podjąć! &#8211; powiedział i oddalił się.<span style="mso-spacerun: yes">  </span></p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Kamila i marynarz wyszli razem z kościoła. Obiad minął tak szybko, a marynarzowi wcale nie chciało się wracać do pustego domu.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Kamila<span style="mso-spacerun: yes">  </span>nie była gościem znużona, bo opowiadał pięknie o<span style="mso-spacerun: yes">  </span>egzotycznych krajach i dziwnych wydarzeniach<span style="mso-spacerun: yes">  </span>z dalekiego świata. Kiedy za oknem zaczęło się ściemniać marynarz z ociąganiem pożegnał gospodynię i ruszył do domu.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Od tego dnia<span style="mso-spacerun: yes">  </span>marynarz coraz częściej myślał<span style="mso-spacerun: yes">  </span>o<span style="mso-spacerun: yes">  </span>smutnych oczach, które rozjaśniały się na jego widok.<span style="mso-spacerun: yes">  </span><span style="mso-spacerun: yes"> </span>Każdą niedzielę, po mszy<span style="mso-spacerun: yes">  </span>odwiedzał Kamilę i coraz dłużej opowiadał o dziwach<span style="mso-spacerun: yes">  </span>morskiego świata.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>A kiedy przyszła pora wyjazdu w kolejny rejs, przyszedł się </p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">pożegnać:</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Jeżeli i z tego rejsu wrócę szczęśliwie, zaprowadzę cię jesienią do ołtarza! &#8211; obiecał . Kamila zaczerwieniła się i tylko skinęła głową. Czule spojrzała na mężczyznę o posiwiałych przedwcześnie włosach, który chciał ją uczynić żoną.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Dobry Bóg pozwolił marynarzowi wrócić szczęśliwie, a kuleszewski ksiądz<span style="mso-spacerun: yes">  </span>z radością<span style="mso-spacerun: yes">  </span>udzielił ślubu<span style="mso-spacerun: yes">  </span>dwójce samotników.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Wszyscy sąsiedzi widzieli jak szczęśliwy był marynarz, jak<span style="mso-spacerun: yes">  </span>wypiękniała jego nowopoślubiona małżonka. Oboje cieszyli się<span style="mso-spacerun: yes">  </span>z<span style="mso-spacerun: yes">  </span>kruchego szczęścia, jakie los im podarował. Spokojnie biegły dni, aż znowu<span style="mso-spacerun: yes">  </span>musiał marynarz porzucić dom i ruszyć w świat. Niechętnie opuszczał cichą, pracowitą żonę, która mu wypełniła<span style="mso-spacerun: yes">  </span>miłością<span style="mso-spacerun: yes">  </span>dom.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Wyjeżdżał niechętnie, bo<span style="mso-spacerun: yes">  </span>na świat miało przyjść, wymarzone przez obojga, dziecko. </p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Kamila została sama, ale już nie była smutna. Wieczorami<span style="mso-spacerun: yes">  </span>szyła<span style="mso-spacerun: yes">  </span>wyprawkę dla<span style="mso-spacerun: yes">  </span>niemowlaka.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Pewnej letniej nocy<span style="mso-spacerun: yes">  </span>przyszła na świat córka.. Ochrzczono ją imieniem Wiktoria, bo była zwycięstwem nad samotnością<span style="mso-spacerun: yes">  </span>i rozłąką. Kiedy marynarz wrócił do domu jesienią, przywitało go dziecięce szczebiotanie. Posiwiały mężczyzna rozpłakał się z radości. Oto spełniło się jego marzenie o własnej rodzinie. Wiktoria stała się oczkiem w głowie rodziców. Ojciec przywoził jej z rejsów najpiękniejsze zabawki, stroił ją w sukienki, jakich żadna dziewczynka w okolicy na oczy nie widziała.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Wiktoria rosła w przekonaniu, że cały świat jest na jej rozkazy. Wszystkie zachcianki<span style="mso-spacerun: yes">  </span>ojciec spełniał bez wahania, a matka<span style="mso-spacerun: yes">  </span>pozwalała jej robić co chciała.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Wiktoria była piękną i próżną dziewczynką.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Zamiast pomagać matce,<span style="mso-spacerun: yes">  </span>wołała uciekać nad staw , gdzie przeglądała się w<span style="mso-spacerun: yes">  </span>czystej wodzie, podziwiając <span style="mso-spacerun: yes"> </span>własną urodę.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Zapatrzeni w piękną córkę niemłodzi rodzice nie wymagali od niej niczego, toteż rosła jak<span style="mso-spacerun: yes">  </span>księżna<span style="mso-spacerun: yes">  </span>wyniosła,<span style="mso-spacerun: yes">  </span>leniwa i kapryśna.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Ciągle żądała od ojca nowych sukni, wstążek, pantofelków, zamorskich perfum i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>holenderskich cukierków. </p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Przecież wiesz ojcze, że jestem najpiękniejsza w całej okolicy, więc nie mogę w siermiężnych<span style="mso-spacerun: yes">  </span>sukniach chodzić &#8211; mówiła. &#8211; Poszukaj takiego armatora, który<span style="mso-spacerun: yes">  </span>po książęce szaty płynie i przywieź mi takie suknie, w jakich księżniczki chodzą !</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Cóż miał robić marynarz, który poza córką świata nie widział. Pakował swój biały, żeglarski worek i ruszał do Gdańska. Ale im więcej pięknych przedmiotów przywoził, tym bardziej niezadowolona była Wiktoria. Coraz krócej był w domu, wyganiany przez córkę<span style="mso-spacerun: yes">  </span>po kolejne świecidełka i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>szaty. Zmęczenie bardzo szybko<span style="mso-spacerun: yes">  </span>zaczęło być jego stałym towarzyszem. Pewnego razu, gdy bardzo zmęczony<span style="mso-spacerun: yes">  </span>naciągał podczas sztormu liny, stracił równowagę i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>runął za burtę. Wysoka fala przechyliła statek i marynarz<span style="mso-spacerun: yes">  </span>już spod niego nie wypłynął.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Do domu wrócił tylko biały, żeglarski worek.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Zrozpaczona Kamila<span style="mso-spacerun: yes">  </span>nie mogła się ze śmiercią męża pogodzić. Płakała całymi dniami, ale<span style="mso-spacerun: yes">  </span>musiała usługiwać córce, która szybko o śmierci ojca zapomniała: </p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Ja jestem młoda mamo, muszę ładnie wyglądać, a ty tylko płaczesz i płaczesz , zamiast<span style="mso-spacerun: yes">  </span>dbać o mnie! Ojciec już nie wróci, więc zajmij się mną! </p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Potulna matka robiła wszystko, czego sobie kapryśna<span style="mso-spacerun: yes">  </span>panna życzyła. Aby spełniać jej zachcianki, całymi dniami pracowała u<span style="mso-spacerun: yes">  </span>gospodarzy w<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Zagórkach. Kiedy wieczorami wracała zmęczona do domu, prosiła:</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Pomóż mi dziecko, bo nie mam siły&#8230;.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Jednak próżne były prośby. Wiktoria znikała z domu na całe dnie. Przeglądała się w wodzie, szukała okazji do beztroskiej zabawy. Zmęczone matczysko musiało<span style="mso-spacerun: yes">  </span>nakarmić zwierzęta,<span style="mso-spacerun: yes">  </span>zrobić porządek w ogrodzie, ugotować posiłek. Płakała biedna<span style="mso-spacerun: yes">  </span>całymi nocami,<span style="mso-spacerun: yes">  </span>żaliła się nieżyjącemu mężowi na córkę , która litości, ni serca nie miała. Rankiem zwlekała się z łóżka i w milczeniu ruszała do pracy. Piękna Wiktoria<span style="mso-spacerun: yes">  </span>smacznie spała i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>nie pozwalała się budzić.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Wdowa po marynarzu opadała z sił. Pewnego dnia nie poszła do pracy, bo nie miała siły podnieść się z łóżka:</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Pomóż mi, dziecko&#8230; - poprosiła cicho, ale<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Wiktoria udała ,że nie słyszy.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Pomóż, mi dziecko&#8230; daj mi pić&#8230;- błagała matka.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Wiktoria trzasnęła drzwiami i pobiegła nad staw.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Dziecko, córeczko, Wiktorio&#8230;.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Próżno wdowa wołała córkę, która nie miała w sobie miłości bliźniego i litości. Próżno prosiła o<span style="mso-spacerun: yes">  </span>podanie wody. Dziewczyna<span style="mso-spacerun: yes">  </span>siedziała nad stawem i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>przyglądała się swojemu odbiciu. Schorowana , opuszczona matka zgasła tak samo cicho, jak żyła. Wiktoria nawet o tym nie wiedziała, bo nie miała zamiaru wracać do domu. <span style="mso-spacerun: yes"> </span>Nagle<span style="mso-spacerun: yes">  </span>na drodze pojawił się<span style="mso-spacerun: yes">  </span>mężczyzna z posiwiałymi włosami . Twarz miał szarą tak samo jak ubranie:</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Co tu robisz dziewczyno, gdy w domu umarła twoja matka?- zapytał.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Wiktoria żachnęła się , ale nic nie odpowiedziała. Ruszyła przed siebie. Siwy mężczyzna stał</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"><span style="mso-spacerun: yes"> </span>i patrzył dokąd idzie. Wiktoria szła coraz szybciej, ale nie do domu, tylko ku Zagórkom.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">Kiedy<span style="mso-spacerun: yes">  </span>już zbliżała się do wsi, szary człowiek z siwymi włosami znalazł się obok niej. Wyglądał strasznie. Jego postać wydłużyła się niepomiernie, twarz<span style="mso-spacerun: yes">  </span>ściągnął grymas<span style="mso-spacerun: yes">   </span>wściekłości. Wyciągnął długie ręce w stronę Wiktorii i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>dudniącym jak grzmot głosem wykrzyczał:</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">- Niewdzięczna córko,<span style="mso-spacerun: yes">  </span>nie masz litości, ni miłości<span style="mso-spacerun: yes">  </span>w <span style="mso-spacerun: yes"> </span>sobie! Nigdy nie pomogłaś nikomu, zostawiłaś matkę w chwili, gdy bardzo cię potrzebowała. Za<span style="mso-spacerun: yes">  </span>takie postępowanie spotka cię kara &#8211; bądź przeklęta!<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Zamienisz się w zimny głaz, który stać będzie przez wieki<span style="mso-spacerun: yes">  </span>przy drodze i przypominać ludziom, że każde dziecko, które nie okaże rodzicom wdzięczności, pomocy i serca czeka zasłużona kara. Tak jak łzy twojej matki<span style="mso-spacerun: yes">  </span>wyryły bruzdy na jej twarzy, tak deszcz musi wyryć<span style="mso-spacerun: yes">  </span>bruzdy w kamieniu. Kiedy te bruzdy<span style="mso-spacerun: yes">  </span>spowodują, że kamień pęknie</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">na dwie części, wtedy<span style="mso-spacerun: yes">  </span>dusza twoja zostanie<span style="mso-spacerun: yes">  </span>wyzwolona z<span style="mso-spacerun: yes">  </span>pokuty!</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">W tej samej chwili<span style="mso-spacerun: yes">  </span>znikła dziewczyna, a<span style="mso-spacerun: yes">  </span>pojawił się ogromny głaz. Po szarym człowieku nie został nawet ślad. Wielu ludzi widziało, że kamień<span style="mso-spacerun: yes">  </span>roni łzy, ale<span style="mso-spacerun: yes">  </span>czas pokuty<span style="mso-spacerun: yes">  </span>jeszcze<span style="mso-spacerun: yes">  </span>długo się nie skończy.<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Wielki głaz<span style="mso-spacerun: yes">  </span>przypomina<span style="mso-spacerun: yes">  </span>dużym i małym dzieciom, że pomoc rodzicom, dobre słowo i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>miłość są<span style="mso-spacerun: yes">  </span>ich powinnością. A kto pomagać nie chce i litości w sobie nie ma, ten na karę zasługuje.</p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"><p> </p></p><p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt">.<span style="mso-spacerun: yes">  </span><span style="mso-spacerun: yes"> </span></p>


adres tego artykułu: http://gims.edu.pl/articles.php?id=25