Gimnazjum pod patronatemLinux.pl

Euronet 50/50 max
Oficjalna strona projektu
Nasze planowane działania w projekcie
Logo projektu
Menu
Główna
Dyrektor
Nauczyciele
Historia szkoły
Galeria zdjęć
Prezentacje
Dziennik elektroniczny
Dziennik
Kliknij na link powyżej, aby przejść do strony logowania idziennika
Dodatkowa oferta edukacyjna
Innowacje pedagogiczne
Programy autorskie
Dokumenty szkolne
Dokumenty do pobrania
Reforma 2017
Statut 2017
Szkolny Zestaw Programów Nauczania
WSO 2017
Legendy naszego regionu
Bociania sprawiedliwość
Chłopskie szczęście
Czarcia zapłata
Droga do piekła
Legenda o dzwonie, co miał litościwe serce
Niewdzięczne dziecko
Niezwykła żona
Piekielne polowanie
Skarb
Skrzacie wesele
Srebrne psy
Suknia wodnicy
Trójnożny zając
Zaczarowana studnia
Zaklęte ptaki
Złoto czarnego psa
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 3
Artykuły > Legendy > Piekielne polowanie

Piekielne polowanie

 

Jesienią, gdy niespokojne ptaki zrywają się do  lotu daleko, daleko na południe, a jesienne wichury i deszcze sprowadzają  na Pomorze chłód i smutek , pojawia się  na leśnych drogach

wataha piekielnych myśliwych. Gnają na czarnych koniach  w zawody z wyjącym wiatrem. Towarzyszy im krzyk, zgiełk i ujadanie psów.  Piekielni myśliwi  przerażają mieszkańców wsi swoimi czarnymi ubiorami i  powiewającymi na wietrze czerwonymi opończami.

Starzy Pomorzanie słysząc  zbliżające się  ujadanie psów i odgłosy polowania przystają na środku drogi,  szybko zakreślają wokół siebie krąg  i czyniąc na piersi znak krzyża cierpliwie czekają, aż  piekielnicy przemkną bokiem drogi, omijając  zamknięty znakiem krzyża krąg.

- Znowu dzika jachta ściga  nieukaranego zbrodniarza – mawiają jeszcze dziś starzy Kaszubi

i  pospiesznie odmawiają modlitwę za zbawienie  grzesznych dusz.  Aż do dnia Sądu Ostatecznego piekielni myśliwi ścigać będą   winnych, ale niektórym z nich uda się pośmiertnie odpokutować  grzechy i dostąpią  łaski odpuszczenia win. Jednak  nigdy tej łaski nie dostąpią dzieciobójcy. Aż do dnia Sądu Ostatecznego będą ich  tropić, ścigać i karać piekielni myśliwi.  Zawsze w porze odlotów ptaków otwierają się bramy piekła i wylatują z niego watahy dzikich,  czarnych jeźdźców w czerwonych opończach   i towarzyszących im wielkich, czarnych  psów. Z wielkim jazgotem i krzykiem rozlatują się po świecie, by  gnębić potępione dusze.  Jest kilka wsi na Pomorzu, gdzie jesienią  można  stać się świadkiem dzikiego polowania. Jedną z nich jest Kuleszewo. Co roku, gdy drzewa gnie do ziemi jesienna wichura, a burza kłębi się na  łąkach, z kuleszewskiego lasu dobiegają odgłosy dzikiego polowania.

Pewnego razu dwóch chłopców  szło drogą prowadzącą z Kuleszewa do Kończewa.  Było już dość późno, słońce chowało się za ścianę lasu. Niby ładna jesienna  pogoda, w jednej chwili się zmieniła. Gwałtowny wiatr pozrywał chłopakom czapki z głów, z  nagle poczerniałego nieba lunął  rzęsisty deszcz. Wędrowcy przyspieszyli kroku i  nagle znieruchomieli. Z oddali dobiegł ich odgłos polowania –  ujadanie psów, wrzaski ludzi, tętent koni. Chłopcy  szybko namalowali na środku drogi koło i weszli do niego  odmawiając pacierz. Prawie w tej samej chwili  na zakręcie drogi pojawiły się dwie młode kobiety.  Obie były piękne i ślicznie ubrane.  Wytworne  suknie z atłasu wskazywały na to, że nieznajome musiały być bardzo bogate, a ich ród  nie mógł z chłopskim mieć niczego wspólnego. Na szyjach błyszczały im  naszyjniki z drogich kamieni, w uszach migotały wielkie kolczyki. Zatopione  w rozmowie kobiety jakby nie widziały   stojących w kole, na środku drogi chłopców. Deszcz i wiatr także się ich nie imał. Na sukniach nie było widać ani jednej, deszczowej smugi. Tak na deszczu zachowują się tylko zjawy, którym zła pogoda nie przeszkadza. 

Jedna z nich zwróciła się twarzą do drugiej i powiedziała:

- Dzisiaj nas nie dopadnie, bo jeszcze się nie umył! Chodźmy prędzej, może zdołamy do bagna  dotrzeć przed nim….

Obie kobiety zaczęły przedzierać się przez las w stronę bagna, które  rozciągało się  we wschodniej części kuleszewskiego lasu. Ich głosy oddalały się coraz bardziej. Chłopcy już zamierzali wyjść ze świętego kręgu, gdy  usłyszeli zbliżający się wrzask ludzi,  tętent koni i szczekanie psów. Zmoknięci i przemarznięci  nadal tkwili w środku koła, bojąc się spotkania z piekielnymi myśliwymi. Kilka chwil później dojrzeli ich, jak pędzą hałaśliwą watahą czarnych  ptaków  z czerwonymi skrzydłami  przez pola. Cała gromada czarnych jeźdźców i ich psów zatrzymała się gwałtownie na skraju  drogi. Od grupy oderwał się wielki , czarny koń , na którego grzebiecie siedział olbrzymi rycerz w czarnej, błyszczącej zbroi.  Do  konia przytroczona była długa smycz, na której uwiązane były dwa czarne psy. Dał znać towarzyszom, że mają na niego poczekać i  truchtem ruszył  leśną drogą. Zatrzymał konia tuż przed  świętym kołem i odezwał się:

- Nie bójcie się chłopcy, nic złego wam się nie stanie, jeżeli mi pomożecie znaleźć w lesie dwie dzieciobójczynie, które muszę ścigać aż do dnia Sądu Ostatecznego. Obie zabiły dzieci i nigdy nie zostały za to ukarane, dlatego ja im  teraz wymierzam karę  piekielną! Czy widzieliście, dwie bogato ubrane kobiety w tym lesie?

Przerażeni chłopcy tylko skinęli głowami.

- Czy słyszeliście o czym te kobiety rozmawiają?

- Tak czarny rycerzu, słyszeliśmy ! Obie  cieszyły się, że nie zostaną schwytane, bowiem ten co je ściga, jeszcze się nie umył…. Chciały dotrzeć do bagna przed ścigającym…

Czarny rycerz  roześmiał się  głośno:

- Nie uciekną przede mną, będę je ścigał do końca świata!! Gdyby dotarły do bagna przede mną zyskałyby rok spokoju, ale ten spokój im nie może być dany, bo ich zbrodnia jest zbyt wielka…

Rycerz  obrócił się na koniu i wrócił do  piekielnych towarzyszy. Chłopcy nadal tkwili w kręgu, ale już się  czartów nie bali. Zobaczyli, że jeden z  jeźdźców wyjął z   przepastnej torby wielki puchar  i przekazał go  następnemu. Ten wziął puchar, spiął konia i jak czarny ptak z czerwonymi skrzydłami pognał nad polem. Przed nim biegły dwa czarne psy. Nie minęło zbyt wiele  czasu, gdy czarny jeździec wrócił z pucharem pełnym wody. Czarny rycerz zdjął hełm, a wtedy chłopcy zobaczyli  prawie przezroczystą twarz zjawy.  Zanurzył  dłonie w pucharze i  obmył  wodą całą głowę. Potem  otarł twarz czerwoną opończą i wsiadł na konia. Przemknął drogą obok  chłopców, a za nim cała wataha  piekielnych jeźdźców i ich psów. W lesie   słychać było ogłuszający hałas i jazgotanie. Nagle wszystko ucichło. Gwałtowna ulewa  ustała. Na niebie pokazało się krwawo zachodzące słońce. W jego promieniach chłopcy zobaczyli kawalkadę wolno jadących , czarnych koni. Na czele piekielnego pochodu jechał czarny rycerz. Wiózł na konie  spętane nogami dwie kobiety. Ich włosy zamiatały ziemię. Zbliżył się wolno  do  struchlałych chłopców i powiedział:

- Każda krzywda wyrządzona dzieciom będzie ukarana, jeżeli nie na tym, to na tamtym świecie! Przekażcie to innym…. A teraz  wracajcie do domu, noc się zbliża…

Piekielni jeźdźcy oddalali się  jak czarne błyskawice, byli coraz dalej i dalej. Aż ślad po nich zaginął. Ale każdego jesiennego wieczoru mogą pojawić się na kuleszewskiej drodze, ścigając duchy  krzywdzicieli dzieci aż do dnia Sądu Ostatecznego.

 

komentarz[0] |

© 2008 GIMS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
powered by jPORTAL 2 & UserPatch