Gimnazjum pod patronatemLinux.pl

Euronet 50/50 max
Oficjalna strona projektu
Nasze planowane działania w projekcie
Logo projektu
Menu
Główna
Dyrektor
Nauczyciele
Historia szkoły
Galeria zdjęć
Prezentacje
Dziennik elektroniczny
Dziennik
Kliknij na link powyżej, aby przejść do strony logowania idziennika
Dodatkowa oferta edukacyjna
Innowacje pedagogiczne
Programy autorskie
Dokumenty szkolne
Dokumenty do pobrania
Reforma 2017
Statut 2017
Szkolny Zestaw Programów Nauczania
WSO 2017
Legendy naszego regionu
Bociania sprawiedliwość
Chłopskie szczęście
Czarcia zapłata
Droga do piekła
Legenda o dzwonie, co miał litościwe serce
Niewdzięczne dziecko
Niezwykła żona
Piekielne polowanie
Skarb
Skrzacie wesele
Srebrne psy
Suknia wodnicy
Trójnożny zając
Zaczarowana studnia
Zaklęte ptaki
Złoto czarnego psa
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 2
Artykuły > Legendy > Trójnożny zając

Trójnożny zając

 

Kiedy za oknem zmierzcha i mama szykuje ci kąpiel, ja wybieram się w drogę. Dziś idę do ciebie, mały czytelniku. Już jestem blisko, coraz bliżej… Zaraz zapukam do drzwi. Czy czekasz na mnie?  Poproś mamę, żeby  mi otworzyła1 Puk, puk, puk… -  to ja, Łowca Bajek ! Wpuść mnie do środka ! Siądę sobie cichutko, koło twojej mamy  i pokażę bajkę, którą dla ciebie złowiłem w maleńkiej wsi o niespokojnej nazwie – Wrząca.  Nie wiesz, gdzie ta wieś  się znajduje? Poproś rodziców, żeby cię tam w niedzielę zawieźli, bo to naprawdę piękna i tajemnicza wieś. Cały świat przemierzyłem,  widziałem smoki, bazyliszki, gryfy, pawie, kolibry, żyrafy i tygrysy, ale nigdzie  na świecie nie widziałem trójnożnego zająca! Wiesz, skarbie, jak wygląda zając? Słyszę , jak opowiadasz mamie , albo babci o jego długich uszach i   łapkach, które zawsze gotowe są do skoku. Jeżeli widziałeś kiedyś zająca w telewizji, to wiesz, że zając to  bardzo płochliwe zwierzę, co wszystkich się boi.  A  teraz , mój mały czytelniku, wyobraź sobie zająca, co ma trzy nogi i nikogo się nie boi.! Opowiesz mi o tym zającu?  Słyszę, że dałeś mu ładne imię!  Ten odważny zając na trzech nogach urodził się, jak wszystkie  trójnożne zające, we Wrzącej, na łące za wsią.  Jest  tam  kępa drzew, gdzie co roku  przychodzi na świat  tylko jeden trójnożny szarak. Miejsce to pilnie jest strzeżone, przez ogromnego czarnego psa, z wielkim złotym łańcuchem na szyi. Kiedy we wsi pojawia się ten  czarny olbrzym pobrzękując ciężkim, złotym łańcuchem i szybko biegnie do kępy drzew na łące, to znaczy , że otworzył oczy mały,  dzielny szaraczek. Czarny pies siada przy gnieździe i pilnuje, by zajączek najpierw wyprostował jedną łapkę, potem drugą i trzecią.  Przygląda się pierwszym nieporadnym kicaniom, popychając szaraczka nosem. Ponieważ trójnożny zając jest zwierzęciem zaczarowanym pies pilnuje, by w ciągu jednego dnia urósł . Wieczorem chwyta delikatnie szaraka za kark i zanosi  na podwórko takiej zagrody we Wrzącej, gdzie mieszkają dobrzy ludzie.  Kiedy trójnożny zając znajdzie się na podwórku, czarny olbrzym ze złotym łańcuchem na szyi  znika ze wsi.

Jak myślisz, mały czytelniku,  gdzie zamieszka w tej zagrodzie trójnożny przybysz? Nie, nie, nie w domu gospodarzy! Trójnożne szaraczki od  wieków przyjaźnią się z końmi, a kiedy w stajni go  nie ma  ,  moszczą sobie legowisko w psiej budzie.

W ubiegłym roku czarny pies przyniósł zajączka do  zagrody państwa Przyjaznych. Mieli oni nieduży dom, piękny ogród i  wielkie pole, na których pan Adam sadził ziemniaki. Pani Ewa  zajmowała się domem , ogrodem  i  zwierzyńcem, co gdakał,  kwakał, chrumkał,  rżał  i beczał.  Państwo Przyjaźni byli młodymi, bardzo pogodnymi ludźmi, ale  los zgotował im  wiele przykrych przeżyć. Długo czekali na pojawienie się dziecka, a kiedy wreszcie  przyszło na świat, okazało się, że jest bardzo chore. Pani Ewa długo płakała, aż wreszcie pogodziła się z  chorobą syna i  z wielką cierpliwością  ćwiczyła nóżki chłopca, by  mógł chodzić.  Rzeczywiście  chodził, drobnymi nieudolnymi kroczkami, ale chodził.  Z roku na rok coraz lepiej. Rodzice   cieszyli się z drobnych postępów, z małych sukcesów chorego dziecka. Jego los   ogromnie ich martwił, gdyż   podstępna choroba spowodowała, że utykał na jedną nogę. W dodatku nosił  okulary o bardzo grubych szkłach. Rodziców martwiła  postępująca choroba, ale jeszcze bardziej samotność syna, bowiem inne dzieci nie chciały się z nim bawić. Nikt nie zapraszał go do gry w piłkę. Nikt nie wołał go, by  wsiadł na rower i pędził na wyścigi z wiatrem.  Smutny okularnik siedział  w domu i czytał książki.

Tego dnia, gdy czarny pies przyniósł  szaraka o trzech nogach na podwórko państwa Przyjaznych  ich syn akurat  siedział z książką  na tarasie.  Otworzył szeroko oczy, bo trójnożny zając jakby był stałym bywalcem stajni, natychmiast do nie pokicał. A robił to tak pociesznie, że chłopiec się roześmiał. Szybciutko położył książkę na ławce i  kuśtyk, kuśtyk podreptał do stajni. Otworzył drzwi i zobaczył  śmieszny widok.  Kasztanka stała pochylona nad żłobem i patrzyła, jak  szarak wyżera jej jedzenie.  Chłopiec zbliżył się do żłobu. Szarak łypnął na niego jednym okiem,  stanął słupka, jakby się chciał zaprezentować w całej okazałości i spokojnie dalej jadł. Kasztanka  wpatrywała się w intruza zaciekawiona, ale widać nie było jej żal jedzenia.

- Ale  ty jakiś ,dziwny zając jesteś… -  powiedział okularnik. – Nie wiem dlaczego, mi się wydajesz taki, dziwny…

Ty, mój mały czytelniku, powiedziałbyś pewnie, czym ten niezwykły szarak różnił się od milionów zajęcy na całym świecie?!

Okularnik nigdy wcześniej nie widział trójnożnego zająca, więc  ze zdziwienia szeroko otworzył usta. 

-  A to ci dopiero … Muszę mamę zawołać!

Pani Ewa przybiegła do stajni i widząc w żłobie dziwoląga bardzo się przestraszyła. Zanim syn zdołał cokolwiek powiedzieć, złapała wiodły stojące przy drzwiach  i już zamierzała  uderzyć nimi przybłędę, gdy nagle zając zaczął rosnąć, i rosnąć…, i rosnąć…. Pani Ewa zamarła . A jej syn głośno się roześmiał:

- To zaczarowany zając, mamo, on się nikogo nie boi!  Czytałem o tym w bajce, a teraz taki zając sam do nas przyszedł! Nie wyganiaj go, mamo.! Niech u nas zostanie! Proszę…

- A jak to diabelski pomiot?-  pani Ewa trzykrotnie się przeżegnała.

 – Pokropimy go wodą święconą, jak nie zamieni się w kupkę śmierdzącej siarki, to znaczy, że nie jest tu za sprawą czarta.

Zając , jakby  koński żłób od zawsze był mu przynależny, nic sobie z  ludzkich zabiegów nie robił. Były mu one zupełnie obojętne. Święcona woda , ani go ziębiła, ani grzała. Uspokojona pani Ewa machnęła ręką:

- Ten dziwoląg czartem nie jest, więc pewnie krzywdy nam nie zrobi…

Niepewnie wycofała się ze stajni i jeszcze długo stała drzwiach. Zając skończył ucztę i  spokojnie ułożył się do spania.   Gospodyni i jej syn wrócili do domu. I tak trójnożny zając  zadomowił się u  państwa Przyjaznych.  Kicał po zagrodzie razem z kurami, kaczkami i indorem.  Kiedy na podwórku zjawiał się okularnik, zając za nim  dreptał - krok w  krok.

 A za zającem- łapa w łapę  chodził piesek –kundelek. Ten orszak okrążał podwórko, właził do stajni, gdzie radośnie witała go Kasztanka, a później zamierał  przy ławeczce na tarasie, gdzie chłopiec czytał kolejną książkę.

Zbliżały się święta wielkanocne. Pani Ewa robiła wielkie porządki i pewnego dnia wyniosła  do stajni  zapomniane, małe łóżeczko syna.

- Mąż  będzie musiał  je schować ,a kiedyś… w przyszłości , oddać go sąsiadom,  co na dziecko czekają…- powiedziała sama do siebie i wróciła do domu. Po południu zaprowadziła męża do stajni, by mu łóżeczko pokazać. Jakież było jej zdziwienie, gdy zobaczyła, że łóżeczko po brzegi wypełnione jest  dorodnymi, pachnącymi jabłkami. Obok łóżeczka stał trójnożny zając i  poskakiwał radośnie, dając gospodyni znać, że niespodzianka  jest jego dziełem.

- Czy dla nas są te ,piękne jabłka?... – zapytała z niedowierzaniem pani Ewa. Szarak jeszcze wyżej zaczął skakać, co cała rodzina zrozumiała jako przyzwolenie.

Pan Adam podzielił jabłka na dwie, równe części. Jedną zostawił w  starym łóżeczku, drugą zabrał do domu. Codziennie z łóżeczka znikało jedno jabłuszko.  A kiedy  znikło ostatnie, trójnożny zając   wypełnił łóżeczko dorodnymi marchewkami. Potem była kapusta,  buraki , rzepa.  Wszystkie warzywa i owoce, które pojawiały się w starym łóżeczku ,były tak dorodne i smakowite, że synek państwa Przyjaznych zjadał je na surowo, choć nigdy wcześniej nie można go było do jedzenia  warzyw namówić.

Po kilku miesiącach okulary przestały być potrzebne, bo dzięki marchewkom, buraczkom i rzepie  wyzdrowiały oczy  chłopca.  Nadzieja wstąpiła w serca rodziców. Trójnożny zając  przyniósł im wielki dar – wiarę, że  syn  zwycięży chorobę.  Minęło lato i zima, minął następny rok… Syn państwa Przyjaznych  wracał  pewnego dnia ze szkoły. Kiedy wyszedł  na drogę, zobaczył siedzącego na ławeczce pod drzewem obdartusa. Drzemał  znużony drogą. Nagle  jak spod ziemi wyrosła przed nim gromada wyrostków. Zaczęli  poszturchiwać  obdartego człowieka ,  krzyczeć na niego, a wreszcie kazali mu się wynosić z wioski.

Syn  państwa Przyjaznych  bardzo się bał, ale podszedł do łobuzów   i  cicho poprosił, by zostawili obcego w spokoju. Ale   odpowiedzią były szyderstwa i śmiech.

-Ach gdyby mój zając  i pies tutaj byli przy mnie, to bym sobie z łobuzami poradził!- pomyślał chłopiec. W tej samej chwili spod jego nóg wyrósł trójnożny zając, a zza krzaków wybiegł  kundel  państwa Przyjaznych.

- Urośnij!- zawołał chłopiec do zająca. A  zając rósł, rósł i rósł… Łobuziaki wpadły w panikę, widząc rosnącego potwora na trzech nogach.  Zając już, już  wyciągał w ich kierunku wielkie łapska, a  wtedy z krzykiem,  jeden przez drugiego zaczęli  uciekać. Tylko na to czekał piesek państwa Przyjaznych, kąsał  uciekających po łydkach, a  oni  wrzeszczeli jak opętani.

- Ma nadzieję, że już nigdy nie skrzywdzicie nikogo…- rzucił im na odchodne  zadowolony  właściciel psa i zająca . Wyprostował się i  z wielkiej uciechy zaczął skakać na drodze.

A wokół niego biegał w kółko piesek i kicał trójnożny szarak.  Z okna zobaczył to całe dziwowisko nauczyciel. Wybiegł przed dom i zawołał:

- Dziecko, ty jesteś zdrowy, ty wcale nie kulejesz!

Zatrzymał się nagle chłopiec, zatrzymały zwierzaki, a pod niebo poszybował wielki krzyk radości. Chłopiec obejrzał się, by podziękować trójnożnemu przyjacielowi, ale  na drodze stał tylko merdający przyjaźnie ogonem kundelek.

 -Co stało się z trójnożnym zającem?...- zapytasz mały przyjacielu, ale ty przecież znasz odpowiedź  Łowcy Bajek…

komentarz[0] |

© 2008 GIMS. Wszelkie prawa zastrzeżone.
 
powered by jPORTAL 2 & UserPatch